Starość nie radość, młodość nie wieczność

Wczoraj na sforze pojawił się artykuł odnośnie długości życia kobiet. W tekście tym zaznaczone jest, że kobiety ponoszą o 20% większe ryzyko chorób wieku starczego niż mężczyźni. Bardzo odkrywcze stwierdzenie. Owszem, ryzyko to jest zapewne większe – ale może dlatego, że ich średnia długość życia jest o te kilka lat dłuższa? Może jest tak, że im człowiek starszy, tym większa szansa, że dopadnie go starcza choroba?

Stara kobieta

Znamienne jest, że ludzie młodzi przekonani są o swej nieśmiertelności. Gimnazjalista nawet wtedy, gdy akurat cierpi katusze z powodu potwornego kaca, pewny jest w głębi duszy, że nic złego stać mu się nie może. Wie, że kac minie jak zły sen – a on dalej będzie zdrowy i sprawny. I nie boi się śmierci.
Poczucie nieśmiertelności traci się w nieco późniejszym wieku. Człowiek dalej jest jeszcze całkiem młody, ale zdarza mu się, że czasem coś go gdzieś niespodziewanie zakłuje lub zaboli. Jego świadomość, że starość i śmierć przytrafia się tylko innym pryska w tym momencie, jak upuszczony na twardą posadzkę kieliszek.
Później jest zapewne jeszcze gorzej. Większość ludzi doświadcza wraz z wiekiem kolejnych mniej lub bardziej poważnych schorzeń i przekonuje się, że zdrowie najbardziej ceni się właśnie wtedy, gdy się je utraci. I zaczyna się naprawdę bać ostatecznego końca. To dlatego ludzie starsi, nawet bardzo schorowani, często kurczowo trzymają się swoich ostatnich promieni życia odrzucając od siebie myśl o zbliżającym się finale. Dużo osób powraca wtedy „na wszelki wypadek” na łono opuszczonego przed laty Kościoła – jednocześnie jednak myślami odsuwa w czasie możliwość odejścia.

Niepewność i strach przed nieznanym dotyka wszystkich bez wyjątku. Różnica polega tylko na tym, że każdy odczuwa to trochę inaczej i z różną siłą. Jim Morrison, charyzmatyczny wokalista „The Doors”, miał obsesję na punkcie śmierci. Pisał o niej teksty, udawał, że jest wraz z nią na scenie koncertowej i twierdził, że śmierć przepełnia całe jego życie. Ciekawe jest, czy gdyby żył do dzisiaj jako starszy schorowany pan, pozbyłby się swoich fascynacji i grzecznie słuchał zaleceń lekarza. Przykład muzyków Rolling Stones czy naszego rodzimego Lady Pank mówi, że niekoniecznie.

Niech żyje bal! Drugi raz nie zaproszą nas wcale…

Tagi: , , , ,